Bo Google to zło - zakazane linki

Co jakiś czas w Internecie pojawiają się głosy o tym, jak to zły Gugiel nie pozwala na określone działania webmasterom, ogranicza ich swobodę, itp. Przykładowo Google nie lubi sprzedawania linków i ich wymiany gdy brak jest atrybutu nofollow w tych linkach. Przykładów można wymieniać wiele. Temat chyba wszystkim znany przynajmniej w małym stopniu.

Ja jednak nie widzę problemu w tym wszystkim. Jeśli komuś nie podobają się zasady Google, to po prostu się do nich nie stosuje. Przecież nie ma obowiązku aby to robić. Proste.

Wiem, że w tej chwili wiele osób nie zgodzi się ze mną - tak więc zanim przejdę do głównego tematu muszę coś uściślić. Popatrzmy na takie dwie sytuacje...

Mamy pewien bank Q który oferuje atrakcyjne warunki prowadzenia konta:

1. Y staje się jego klientem. Po jakimś czasie bank zwiększa wybrane opłaty kilkukrotnie korzystając z tego, że większość klientów będzie od niego już uzależniona w jakimś stopniu - numer twojego konta znajduje się w wielu instytucjach, posiadają go twoi liczni klienci, itd.

2. Z staje się klientem banku już po podwyżkach.

Który z klientów powinien mieć więcej powodów do narzekań? Czy bank miał prawo tak potraktować swoich obecnych klientów?

Można wiele o tym pisać. Tutaj chodzi tylko o jedno - w dalszej części wpisu będę pisał tylko o 'kliencie z przypadku nr 2', czyli o takim, który doskonale wie, do czego 'wchodzi'. Google swoich zasad nie ustaliło wczoraj (mam tu na myśli szczególnie jedną zasadę: nie manipulowanie wynikami).

Popatrzmy teraz jak cała sprawa wygląda od strony Google? Co by się przykładowo stało, gdyby Google zmieniło swoje zasady i nie filtrowało stron które podbijają sobie pozycję sztucznymi linkami?

Powstałby niezły chaoos - wyniki wyszukiwań zależałyby tylko od zawartości portfela właściciela, pojawiłyby się strony o niskiej jakości na pierwszych miejscach, nawet w przypadku mało popularnych fraz. Te dobre strony spadłyby gdzieś dalej, itd.

Czy 'takie coś' byłoby atrakcyjne dla użytkowników wyszukiwarki Google? Zdecydowanie nie.Google stałoby się śmietnikiem do którego nawet nie warto by było zaglądać. Spadek popularności swojego produktu jest ostatnią rzeczą o jakiej marzy jakakolwiek firma. Tak więc nie ma nic dziwnego w tym, że Google dba o jakość swojego produktu.

Relacja Google - Webmaster to taka symbioza. Google coś daje właścicielom stron (reklamę), a w zamian chce przestrzegania kilku zasad aby utrzymać jakiś tam porządek (jaki sobie ustalili).

Bycie w Google to nie jedno z podstawowych praw człowieka które należy się wszystkim.

Wyszukiwarka Google nie jest utopijnym dobrem wspólnym wszystkich internautów, czy też organizacją charytatywną, dlatego nie rozumiem 'oburzenia' które co jakiś czas gdzieś w sieci się pojawia (szczególnie na forach 'pozycjonerów'). Przypominam, że piszę o ciągle klientach typu '2'.

Tu Google. Witamy Cię w naszej piaskownicy. Tutaj otrzymasz pewne korzyści. Mamy też pewne jasno określone zasady których staramy się trzymać... Jeśli chcesz tu zostać to musisz ich przestrzegać. Nie trzymamy Cię tutaj na siłę - jeśli Ci coś nie pasuje, to wyjdź. Jeśli będziesz robił nam bałagan, to sami Cię wyprosimy.

Google ustaliło, że pozycja strony ma być uzależniona od jakości, a nie od wagi portfela właściciela i stara się tego trzymać (mniej, lub bardziej skutecznie). To jest ich zasada.

Po co ludzie kupują i sprzedają linki? Wiadomo, dla reklamy i kasy. W czym przeszkadza im atrybut nofollow w linkach? Gość na stronie nie ma pojęcia, czy klika na link z nofollow, czy też bez niego. Reklama to reklama. Link to link.

Jednak ludziom to przeszkadza? Dlaczego? A dlatego, że taki link nie jest brany pod uwagę przez Google właśnie - innych powodów już nie ma.
Czyli wiemy do czego to całe kupowanie i sprzedawanie linków się sprowadza (mówiąc oczywiście o tych, którym nofollow przeszkadza).

Gdyby nie Google to handlu linkami by nie było (inne wyszukiwarki pomijam dla uproszczenia). Ludzie sprzedają linki tylko po to, aby zmieniać wyniki Google (stąd tak im przeszkadza nofollow).

'Link bez nofollow' to 'produkt' wykreowany przez Google. Bez Google linki nieposiadające nofollow nie miałyby żadnej dodatkowej wartości, tak więc istniałby tylko 'produkt' z innym zastosowaniem zwany 'linkiem' (bez wyróżniania braku lub istnienia atrybutów rel).
'Linki bez nofollow' poza obszarem Google znaczą tyle, co Eurogąbki na Facebooku.

To 'trochę' pachnie hipokryzją - ludzie uważają, że Google ma dawać im pewne korzyści, ale jednocześnie nie może stawiać warunków tym (i tylko tym), którzy tą pewne korzyści chcą otrzymywać.

Zrozumiałbym to całe oburzenie, gdyby Google narzucało coś wszystkim webmasterom, a tak nie jest.
Webmaster może sobie sprzedawać setki płatnych linków, umieszczać te linki w kolorze tła w stopce, czy też umieszczać ukrytą poprzez CSS treść z licznymi tagami <h1>, najpopularniejszymi słowami, czy co tam ktoś może sobie tylko wyobrazić.

Jako właściciel strony oceniam z czego będę miał więcej korzyści: czy z darmowego zaistnienia w wynikach wyszukiwania pewnej komercyjnej, a nie charytatywnej firmy, czy też może ze sprzedaży płatnych linków bez nofollow, itd.

Jak ktoś ocenia, że to drugie ma dla niego większe znaczenie, to olewa Google, ale niech nie ma pretensji o to, że Google olało jego przy okazji. Takie są prawa wolnego rynku.

Jestem tego zdania, że właściciel piaskownicy ma prawo ustalać zasady jakie w niej panują (co niestety nie jest oczywistością). Gość się dostosuje, albo nie jest wpuszczany. Jak komuś nie pasują zasady, to szuka sobie innej piaskownicy, albo tworzy własną, z własnymi zasadami.

Właściciel strony musi wybrać czego chce. Zgadzasz się na pewne warunki i dostajesz pewną korzyść, albo... (wiadomo).

Gdyby 'wejście do Google' nie było czymś domyślnym, to myślę, że problem nie istniałby w takiej skali, bo ze zrozumieniem całości nie byłoby aż takich problemów.

Google nie zmusza nikogo do przestrzegania jego zasad. To ludzie chcą przestrzegać tych zasad, aby otrzymać za to pewne korzyści - pojawienie się w wyszukiwarce.

Idąc dalej mogę powiedzieć, że jeśli właściciel piaskownicy X chce domyślnie dostarczać gościom własne łopatki w kolorze niebieskim, to jest to tylko i wyłącznie jego prywatna sprawa. Nikt nie powinien zmuszać go, aby dostarczał łopatki w innych kolorach, tym bardziej, jeśli po prostu łopatkami w innych kolorach się nie zajmuje. Jeśli komuś nie pasuje kolor niebieski, to przynosi własną łopatkę.

Ale okazuje się, że 'ktoś' może zmusić właściciela piaskownicy X, aby oprócz własnych niebieskich łopatek dostarczał także łopatki konkurencji w innych kolorach. Czy to już nie jest absurdem?
Jasne że jest (a to już moje lekkie zejście z głównego tematu).

Czy z Google i jego zasadami związanymi z wyszukiwarką może być podobnie? Wszystkiego można się spodziewać. Może 'ktoś' zabroni tego, aby Google samo zarządzało swoją własną piaskownicą i 'ktoś' tym samym zmusi Google do tego, aby 'jakość strony' została zamieniona na 'jakość portfela' przy tworzeniu wyników wyszukiwania?

Mało prawdopodobne? Może. Ale z drugiej strony przypominając sobie sprawę z 'niebieskimi łopatkami'...?

Komentarze 43:

  • » Zenek: 11.05.2010 o 19:33

    Google będzie robić swoje, pozycjonerzy swoje. Żadna z grup nie będzie przejmować się tymi drugimi.

  • » procek: 11.05.2010 o 20:21

    Jestem klientem pierwszej grupy w PKO BP - mam zamiar się z nimi pożegnać ;)
    Co do Google to owszem - mogą robić co chcą, ale w pewnych granicach. Prawa wolnego rynku nie działają gdy ma się określony (gigantyczny) wpływ na społeczeństwo. Google nie może (nie opłaca mu się) zrezygnować ze świadczenia usług lub diametralnie zmienić zasady (czyli potraktować nas jak PKO BP mnie), bo skończy się to masowymi pozwami sądowymi i bankructwem. Pamięta ktoś jakie były zawirowania wokół zakupu Suna przez Oracle? We wszystko wtrącili się politycy i mieli po części rację, bo nie można "po chamsku" wykorzystać tego, że miliony ludzi zaufało firmie.

    Żadna z grup nie będzie przejmować się tymi drugimi.

    - Czyżby? Pozycjonerzy - spamerzy będą robić wszystko aby przechytrzyć Google.

  • » Tomasz Kowalczyk: 11.05.2010 o 21:44

    Bardzo ciekawy wpis - ja akurat nie zajmuję się zarabianiem na pozycjonowaniu, chociaż oczywiście jako programista webowy jakąś wiedzę na ten temat muszę posiadać. W każdym razie ważne, że w kontekście Google zostało powiedziane na głos, że "nikt nie ma prawa wpływać na producenta niebieskich łopatek, żeby sprzedawał je w innych kolorach" - ich usługi są zamknięte w ich "ekosystemie", więc trudno moim zdaniem byłoby uargumentować takie wpływy.

    Chciałbym jednak podejść do sprawy w inny sposób - mam na myśli przeforsowany w końcu ekran wyboru przeglądarki w systemie Windows. Czy uważasz, że była to dobra decyzja, czy jednak dalej trzymałbyś się "łopatkowej argumentacji" i twierdził, że ich system == ich software i nic nikomu do tego? Jest też sprawa Apple i ich kontrowersyjnego zapisu w licencji krzywdzącego Adobe - co w tej sytuacji?

  • » Adriano: 11.05.2010 o 22:50

    Instaluje Windowsa to dostaje IE bo to ich produkt. Przydaje się do pobrania Firefoksa i testowania stron.

    Moje zdanie na ten temat (ekran wyboru) jest jasne i nie mam żadnych wątpliwości pod tym względem - to przynajmniej 'lekka' przesada.

    Windows nie blokuje mi możliwości zainstalowania Firefoksa. Mój wybór nie jest ograniczany.

    Jeśli zajęto się przeglądarkami, to co będzie dalej? Pakiet biurowy?
    Za niedługo może instalując Firefoksa zobaczę ekran z wyborem domyślnej wyszukiwarki?

    Takie myślenie prowadzi do absurdów. Pozycję trzeba sobie wypracować z mniejszym, lub większym trudem, a nie 'zabrać większemu' korzystając tylko z tego, że jest się mniejszym.

    Większemu zabrać, dać mniejszemu, aby wszyscy mieli po równo - już to przerabiano - nie daje to pozytywnych rezultatów.

    Ciekawi mnie na jakich zasadach pojawiają się przeglądarki we wspomnianym ekranie wyboru? Nie trafiłem jeszcze na żadne konkretne ustalenia. Jaki udział w rynku musi mieć dana przeglądarka, aby znaleźć się jako opcja wyboru?

    Z pozycji webmastera ekran wyboru przeglądarki jest plusem, bo daje szanse innym przeglądarkom (IE6 i tak to nie dotyczy, więc aż taki duży plus to nie jest). Klienci dostaną lepsze alternatywy - to też plusik.

    Więcej plusów nie zauważam. Mogło być jednak na odwrót, gdyby IE był lepszym rozwiązaniem od innych (mogło tak się stać teoretycznie) - tak więc trudno szukać argumentów za ideą 'Cyfrowego Janosika' w tych plusach (tak się po prostu tylko złożyło).

    Czym innym jest jednak sytuacja, kiedy to lider wykorzystuje swoją pozycję, aby blokować celowo konkurencję. Podkreślam 'celowo', bo trudno aby lider wspierał przykładowo stare technologie tylko po to, aby utrzymać 'mniejszego' przy życiu.

    Z mieszaniem w licencjach sprawa wygląda inaczej - czasami jest to takie dyplomatycznie zablokowanie 'mniejszego'. Można to porównać przykładowo z tym, że Microsoft zaczyna blokować Firefoksa (co uważam za naruszenie idei wolnego rynku, tylko z drugiej strony).

    Nie jestem dobrze obeznany z sytuacją Apple i Adobe, tak więc nie chciałbym namieszać przypadkowo. Powyższe dwa akapity jednak pokazują, jakie jest moje zdanie w tematach zbliżonych. Zaznaczę jednak, że nie są one komentarzem konkretnie do sprawy Apple i Adobe, bo wszystkich szczegółów po prostu nie znam.

  • » Afryka: 21.05.2010 o 04:40

    Bardzo ciekawie i dostępnie zilustrowałeś to zagadnienie.
    Moim skromnym zdaniem google jest najlepszy bo jest bardzo postępowy.
    Oczywiście ma swoje zasady, które musimy przestrzegać.
    Zawsze podziwiałem google za dobre rozumienie zawartości stron.
    Przykładowo, na moim portalu możesz znaleźć bardzo słabe i nie ineresujące podstrony i bardzo ciekawe. Okazuje się że na ciekawych podstronach jest więcej gości z google.
    W jaki sposób on to wie? Jest to tylko maszyna.

  • » Jakub M.: 25.05.2010 o 22:17

    Bardzo dobry wpis, szkoda że tak rzadko ostatnio coś publikujesz. :-)
    Odnośnie tematu to uważam, że największym złem Internetu XXI wieku jest pozycjonowanie. Sieć sukcesywnie zalewana jest śmieciem w postaci stron pozycjonujących, bezmyślnie kopiujących zawartość i linki, katalogi SEO, które zupełnie nic nie wnoszą itd. itp. Mnóstwo tego śmiecia się codziennie pojawia, zagłusza realne wyniki, zagłusza wartość innych sensownych stron. Mało co mnie tak irytuje jak bezwartościowa strona, która wpycha się w wyniki pod wszelakimi hasłami, a tak naprawdę nie zawiera z poszukiwanej treści nic, co by mogło mnie zainteresować. Jej jedynym zadaniem jest pozycjonowanie.

    Bardzo sobie cenię postawę Google w tej sprawie - niech trzymają tych spamerów krótko, z przeproszeniem, za mordy, bo gdyby nie to, byśmy mieli jeden wielki śmietnik, z którego nic by się wyłuskać nie dało. Śmietnik już jest, ale przynajmniej jeszcze można w nim jakoś się odnaleźć.

    Pozycjonerzy to typowe cwaniaczki, którzy chcieliby wszystko za darmo, wszystko pod nich i dla nich, byleby ich denny blog, czy marna wizytówka firmowa była na pierwszym miejscu. Obecnie Google jest w moich oczach jedyną ostoją wartościowych stron, gdzie nie góruje "waga" portfela czy zasięg spamu, a faktycznie wartościowa treść i wzajemne linkowanie, na zasadzie źródeł czy blogowych trackbacków. Gdyby Google pozwoliło spamerom (czyt. pozycjonerom) na wolną amerykankę, to szukając przepisów na spaghetti znalazłbym wszystko inne od pluszowych misiów po super nerd-blogi, a nie upragnione przepisy.

    Pozdrawiam, Jakub M.

  • » Szamba: 27.08.2010 o 21:46

    [quote]Okazuje się że na ciekawych podstronach jest więcej gości z google.
    W jaki sposób on to wie? Jest to tylko maszyna.[/guote]

    Tam działają takie algorytmy, które się nam nawet nie śnią. Wartościowane są elementy dużo bardziej skomplikowane niż linki w prostej postaci i podstawowe elementy optymalizacji(h1, strong, przyjazne linki itp). Podejrzewam ,że również wejścia na daną podstronę są zliczane - na pewno jak masz google analitycs - to skarbnica wiedzy dla Google, który układa na tej podstawie SERPy

  • » Warchol: 04.10.2010 o 08:44

    Zawsze się znajdzie obejście albo technika pozwalające na to samo innymi metodami. Tak jak G zablokowalo bombing, ostatnie próby zwrocenia uwagi na watykan pokazaly ze pozycjonerzy sa sprytniejsi :)

  • » Kati: 10.12.2010 o 13:37

    Z jednej strony masz racje wyszukiwarka to własność Google i nie musimy z niej korzystać, a jak korzystamy to powinniśmy się stosować do jej zasad. Z drugiej strony był okres, że Google popadło aż w obsesję walki z linkami, co podobno odczuło wiele porządnych i wartościowych stron poprzez filtry itp., i to nie prowadziło chyba do poprawy wyników.

  • » Maciek: 19.12.2010 o 18:31

    @Kati,
    gdybyśmy my, pozycjonerzy nie łamali zasad to nie wiele by z tego było

  • » [spam]: 06.02.2011 o 16:30

    @Szamba, Google wielokrotnie mówiło, że nie wykorzystuja Analytics do ustalania rankingu

    A poza tym myślę, że gdyby tylko Google chciało to by znalazło jakiś sposób na pozycjonowanie i zniszczyło branżę SEO. Być może taka sytuacja jest im na rękę - w końcu całe SEO kręci się wokół Google, co buduje dobre PR wokół tej wyszukiwarki.

  • » Noclegi: 01.05.2011 o 10:58

    Jak dla mnie pewne działania moga doprowadzić do niemiłych konsekwencji :)

  • » Mimi: 11.05.2011 o 11:33

    Ja mimo wszystko uważam, że Google nie ogranicza webmasterów czy pozycjonerów w jakiś brutalny sposób. Oni po prostu dążą do jakiejś tam szeroko pojętej perfekcji. Ciągle aktualizują swój magiczny algorytm i przy okazji nieco utrudniając im życie. Jednak zadaniem pozycjonerów czy webmasterów jest dostosowanie się do obecnie panujących warunków. Osobiście podoba mi się ten trend, gdyby google nie narzuciło pewnych zasad to pozycjonowanie występowało by pod synonimem spamowanie :)

  • » Krzysiek: 09.06.2011 o 10:22

    Zmiany które zachodzą w algorytmie wskazują że pozycjonowanie powoli umiera. Teraz liczyć się będzie optymalizacja i dobra treść, którą użytkownicy będą sobie nawzajem polecać.

  • » Denis: 03.11.2011 o 15:01

    Nie ma na świecie pozycjonera, który wypromuje stronę www legalnie, zgodnie z zasadami Google. Chcesz być wysoko to płać, a Google specjalnie wprowadza zasady niekupowania linków, aby zwiększyć dochody w Google Adwords. Google to zło, dokładnie.

  • » detailing forum: 11.09.2012 o 11:41

    No po prostu google jest monopolistą i tyle.

  • » gonia83: 21.03.2017 o 21:33

    Jeśli ktoś jest zainteresowany zarabianiem godnych pieniędzy przez internet nie rezygnując jednocześnie ze swoich zajęć,to zapraszam do współpracy w moim zespole.
    gonia83.futurenet.club

Dodaj komentarz:

Dostępne tagi: [link]http://adres-www[/link] [quote]cytat[/quote] [code]kod[/code] [pre]tekst preformowany[/pre] [b]bold[/b]